Wiluś Kojot od lat ściga Strusia Pędziwiatra. Takie hobby… na granicy obłędu. Zastawił na niego setki pułapek, przemierzył tysiące mil i wszystko na nic. I nagle olśnienie! Czy to przypadek, że w chwili każdej bolesnej porażki posługiwał się osławionymi produktami firmy Acme? Za stary z Wilusia kojot, by wierzył w takie przypadki. Ale jak udowodnić, że potężna międzynarodowa firma zarabia miliardy wciskając niebezpieczny chłam, swoim rysunkowym konsumentom? Wystarczy mieć adwokata i świadka. Gorzej, gdy adwokat to zwykły lebiega, a świadek to niedościgniony Struś Pędziwiatr!